Idą święta, to widać. W momencie wybicia 1 grudnia na kalendarzu w okolicy na balkonach pojawiły się pierwsze świetlne dekoracje. Dla mnie to chyba jeszcze za wcześnie. Myślałam o powieszeniu węża świetlnego na balkonie, ale z racji rolet, które często u nas są opuszczone, raczej w tym roku będzie inaczej. Węża powieszę u dzieci w pokoju, zakręcę wokół łóżka piętrowego, będą miały większą radość z takiego stanu rzeczy, niż z węża na balkonie, którego widzieć nie będą.
W klasie starszaka składaliśmy się po 7zł na Mikołaja. Miałam pewne obawy, ale ostatecznie wpłaciłam ten majątek. W poniedziałek [dziwne że nie w piątek] gdy starszak wrócił i powiedział mi, że za całe 7zł dostała czekoladę za 3zł, małego mikołajka, takiego cukierka czekoladowego i mandarynkę, powiedziałam sobie, że to ostatni raz gdy się składamy i sponsorujemy dzieci, których rodzice nie dadzą dziecku na mikołaja, o wolą to przepić. Nie omieszkam również wspomnieć o tej sytuacji na najbliższym zebraniu. W następne Mikołajki moje dziecko dostanie ode mnie paczkę z domu w tej cenie, w jakiej się niby składamy, ale kasy żadnej im nie wpłacę.
W poniedziałek wzięłam się za świąteczne porządki, ale nie tak ekspresowo jak Aśka z "Czasem tak jest", obrałam sobie taktykę na spokojnie, żeby zrobić a się nie narobić ;) Tak więc w dwóch pomieszczeniach pomyłam okna. Oczywiście żeby się nie namęczyć użyłam do mycia okien mojego zacnego Karchera, ale o nim zapewne zrobię kiedyś osobny post, bo zasługuje :)
Teraz coś na słodko. Kilka osób czeka na przepis na mój sernik czekoladowy. Więc dziś w końcu przepis na niego wrzucę. Oczywiście miałam zrobione zdjęcia, niestety z racji mojego gapostwa zdjęcie ostało się tylko jedno, więc to Wam musi wystarczyć ;) one nie są najważniejsze, to smak wygrywa.
Lubię czekoladę, ale nie lubię czekoladowych lodów. I mimo iż sernik jest mocno czekoladowy i smakiem przypomina właśnie czekoladowe lody, ja go uwielbiam!
Całe przygotowanie dzielimy na dwa etapy, pierwszy z nich to upieczenie spodu, drugi to nasz sernik.
ETAP I
składniki:
*3 jaja
*pół szklanki cukru
*1/4 szklanki mąki
*1,5 paczki budyniu czekoladowego
*łyżeczka proszku do pieczenia
wykonanie:
- Białka ubić z cukrem na sztywno
- Dodawać stopniowo żółtka
- Mąkę proszek i budynie wymieszać
- Dodawać stopniowo do masy, delikatnie mieszając
Wykładamy przygotowaną masę do tortownicy o średnicy ok.26cm. Ja mam dwie małe tortowniczki, z których korzystam przy okazji tego serniczka. Mnie się lepiej kroi ;)
Jak widać, masa jest tylko na dnie, ale to nic bardziej mylnego. Zawsze mnie wyrasta tak, że górę zawsze odkrawam, żeby nie było za wysokie, a i dzieciaki się przy tym cieszą :)
Pieczemy w 180°C ok 15-20 minut, wszystko oczywiście w zależności od piekarnika. najważniejsze, żeby nie przypalić, jak tego nie zrobicie, to będzie gites majonez ;)
Po upieczeniu oczywiście studzimy. A kiedy już jest przestudzone idziemy do
ETAP II
Składniki:
*200g gorzkiej czekolady
*500g serka mascarpone
*250ml śmietany 30% + 60ml do polewy
*1/2 szklanki cukru pudru
*2 fixy do śmietany
*60g mlecznej czekolady
wykonanie:
Gorzką czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej.
Śmietanę ubijamy na sztywno
Pod koniec dodajemy stopniowo cukier puder i fixy
W osobnej misce miksujemy mascarpone
Dodajemy powoli przestudzoną czekoladę
Łączymy ze śmietaną
Gotową masę wykładamy na nasz spód. W małym garnuszku podgrzewamy śmietanę na polewę, ale nie doprowadzamy do wrzenia. Ściągamy z ognia i dodajemy drobno posiekaną mleczną czekoladę. Mieszamy aż czekolada się rozpuści. Gotową polewą stroimy nasz sernik.
I mamy to!
Uwielbiam!
P.S. Chyba muszę popracować nad "jakością" moich zdjęć ;)