Stało się to co nieuniknione w taką pogodę - pierwsze przeziębienie [oczywiście na razie-mam nadzieje że dalej nie pójdzie]. Najpierw zaczęła młodsza już wczoraj, ale jaką by była siostrą, gdyby się nie podzieliła? Tak oto dziś mamy już dwie Cherletty. Ja z kolei wyglądam jak "Zombie" - tak mnie wczoraj podsumował pan mąż, twierdząc, że skoro jestem taka nie do życia po jednej kawie, mam pić dwie. Nigdy bym nie pomyślał, że kawa ma na mnie taki wpływ, zwłaszcza, że nie piję zwykłej czarnej, tylko ze mlekiem. Spróbujemy dziś z dwiema, zobaczymy co na to powie mój organizm.