wtorek, 15 marca 2016

69. Wątróbka drobiowa inaczej.

Nie zapomnę zapachy gotowanej wątróbki jak byłam mała. Cały dom śmierdział tylko nią. I nie ważne czy piekło się wtedy ciasto, czy któraś z sióstr się wypsikała jakimś perfumem. Królował zapach wątróbki.
Nie powiem, że jej nie jadłam, bo jadłam. Ale nie było to danie, które musiałabym jeść. Dobre było, ale bez szału, fajerwerek odpalać nie miałam zamiaru.
Kiedy wyszłam za mąż, taką normalną wątróbkę z gara zrobiłam może dwa razy. I tak samo jak za łeba - zjadło się bo się zjadło, ale dupy nie urwało.
Jak się jednak okazuje, cały problem nie tkwił w wątróbce, a w sposobie jej przyrządzania. Ja spotkałam na swojej drodze przepis, który przypadł nam zdecydowanie do gustu, dzięki czemu co jakiś czas właśnie ta śmierdząca drobiowa wątróbka gości u nas na stole.
Zapraszam na wpis!


Co jest najlepsze w tym daniu? Mała ilość składników, bo nie licząc soli i pieprzu, jest ich aż dwa! Wątróbka i boczek. Ale nie tylko. Łatwość i szybkość przygotowania tej potrawy zniewala.
Tak więc co potrzebujemy?
*wątróbka 1kg
*opakowanie boczku w plastrach [dla wygody]
*sól i pieprz
*oliwa
 
Piekarnik nastawiamy by się nagrzał, na 180°C.
Wątróbkę obmywamy, wykrawamy zbędności, osuszamy.
Doprawiamy solą i pieprzem.
Plastry boczku przekrawamy w pół.
W każdą połówkę boczku wkładamy wątróbkę i zawijamy.
Naczynie żaroodporne skrapiamy oliwą.
Układamy naszą zawiniętą wątróbkę.
Jako, że nie każdy domownik zajada boczek, zostawiam kilka sztuk wątróbki niezawiniętą. [na zdjęciu połowa porcji]
Przygotowane danie skrapiamy oliwą.
Zapiekamy 20minut w 180°C.  do przypieczenia boczku.
Gdzieś w połowie czasu przemerdać "wolne" wątróbki.
 
 
 
Co do środka. Pierwsza wersja którą miałam okazję wypróbować na urodzinach u kuzynki zawierała suszone pomidory. My jednak wolimy prostotę, więc u nas zawsze bez nich. Ale wy wkładajcie co chcecie i ile chcecie do środka ;)
A jakie dodatki? Może być jakaś lekka surówka, u nas jednak zazwyczaj jest to świeże pieczywo.
Smacznego :)
 

 
PODPIS

17 komentarzy:

  1. tak jeszcze nie robiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o! a u mnie dzisiaj na obiad też będzie wątróbka drobiowa :D ale klasycznie ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako dziecko jadłam czasami wątróbkę, a teraz nie mogłabym tego przełknąć, jednak mój mąż bardzo lubi i muszę mu czasami przyrządzać :). Ja smażę i duszę wątróbkę na patelni razem z cebulą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieugotowana wygląda okropnie :P
    U mnie też często w domu była wątróbka, teraz to rzadko
    Dyed Blonde

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj nie dla mnie wątróbka, ja wiem że zdrowa i w ogóle, ale nie :P

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja bym zjadła, na tzw stare lata polubiłam sie z watróbka:)

    OdpowiedzUsuń
  7. jakoś nie przepadam za wątróbka

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa jestem za którym razem udałoby mi się tą wątróbkę owinąć boczkiem?

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jadłam w takiej postaci wątróbki.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja lubię wątróbkę choć śmierdzi;p

    OdpowiedzUsuń
  11. wygląda smacznie, ale nie wiem czy bym przelknęła ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  12. No nie jestem w stanie zjeść wątróbki. Sama myśl o tym powoduje mdłości. Bleeee;p

    OdpowiedzUsuń
  13. No to mam pomysł na jutrzejszy obiad, dzięki za super przepis, prosty a oryginalny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Do teraz nie jem wątróbki, chociaż muszę posmakować, bo nie pamiętam jej smaku. :D

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie nikt nie chce wątróbki jeść.. zwłaszcza mąż ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. A przeczytam se jeszcze raz tego posta :)

    OdpowiedzUsuń

wersja do druku